NIEZNAJOMA BEZ IMIENIA
Witaj piękna nieznajoma ,
dziś dzień dobry
mówię ci nieśmiało
choć usta z nieśmiałości milczące
lecz oczy pożerają cię w całości
pobudzając moje rządze.
Choć co dziennie mijam cię piękna nieznajoma
na tej ulicy podłej ,
czy słońce , czy słota , czy śnieg ,
więc już przyszedł czas
by przedstawić się
ale dzisiaj jeszcze nie .
Znów przelotnie stanąłem przed tobą En-face ,
znów minąłem na ulicy ,
twoją piękną twarz,
i o ciebie się otarłem nawet,
a ty znowu nie zauważyłaś mnie ,
mimo że cię swym ukłonem przywitałem .
Co dzień widzę twoje oczy ,
a w nich błękit nieba lazurowy ,
co dzień widzę twoją twarz,
i na dzisiaj to wystarczy ,
lecz na jutro więcej chcę
jutro będę odważniejszy.
Jutro znów przywitam cię ukłonem,
Jutro już nie będę mały ,
I nie będę też nieśmiały
i zapytam cię o imię twe .
A gdy mi się nie przedstawisz
ja na nowo ochrzczę cię ,
i niebiańskie imię znajdę ci
i święte.
Już się Piękna doczekałem , aż dorosłaś ,
Już minęła twa ostatnia i niewinna wiosna ,
wonna, piękna i beztroska .
w wiek dorosły już wkroczyłaś
i nie musisz mamy słuchać ,
jej pozwoleń , i jej przestróg .
Bo są wszystkie nieprawdziwe ,
bo są wszystkie niewłaściwe .
Już nie trzeba wtykać róż ,
do twych włosów rudych ,
i przez wiatr rozwianych ,
aby ci dodać urody
ciało twoje zastępuje
wszystkie te ozdoby .
Mama widzę źle ci radzi ,
że przestrzega i poucza .
No i ciągle czekać każe .
A ja , na co czekać pytam? ,
Jesteś młoda , no i piękna ,
i urocza i powabna ,
no i ciało twoje jędrne ,
póki młode póki piękne
wykorzystuj śmiało je.
Będę się do ciebie zalecał ,
i miłości ognie wzniecał ,
złote góry obiecywał ,
i u ciebie ciągle bywał .
Na szczyt Rysów ,
cię na rękach wniosę ,
i swe dobra z lotu ptaka ci pokażę ,
no a potem się obnażę.
Nie myśl sobie ,że się chwalę
pól hektarów wielkie łany,
ci posiadam
pszenicą złotą obsiane ,
sady jabłkowe, i drzewa wiśniowe ,
oblepione kwiatami ,i w słońcu skąpane ,
i kwiaty i zioła kwitnące
na zielonej mojej łące
którą ci w posagu wniosę.
I na niej cię piękna nagą postawię ,
i w pięknie tej złączonej natury będę się pławił ,
wtedy dopiero będzie kompletna .
Romantyzmem będę się upajał ,
i liryzmem się nastrajał ,
i będziesz mojej łąki największą ozdobą ,
pośród maków bławatów i rumianu ,
i bujnych kwiatów złocistych .
Moja łąka w takim stanie ,
z tobą Piękna na jej dywanie ,
będzie rajem oczywistym .
Witaj miły nie znajomy,
wybacz , że na ciebie nie patrzyłam .
i imienia swego ci nie wyjawiłam .
Byłeś chyba bardzo pospolity,
że cię nie zauważyłam .
I jak już dorosłam ,
i jak jeszcze kwiatuszkiem mamy byłam .
Teraz już za późno jest miły,
a jak mała - głupia byłam,
że się zbyt nie rozglądałam ,
Mamy swojej posłuchałam ,
i cię romantyku , nie zauważyłam ,
nie zapamiętałam , i nie pokochałam .
Zapatrzona byłam na innego ,
bo mi mama go wskazała ,
więc jej miły posłuchałam ,
i jego , jego , tylko jego ,
od małego ci szukałam .
Od małego o nim śniłam ,
od małego go widziałam ,
więc się już nie rozglądałam ,
i w nim ślepo wzrok utkwiłam ,
się na niego zapatrzyłam ,
i dlatego miły mój ,
z widzenia znajomy romantyku ,
imienia swego ci nie wyjawiłam
choć na nowo mnie ochrzciłeś
swym imieniem świętym
nazbyt chyba mało romantycznym
i mało namiętnym.
On jest młody , piękny , i bogaty ,
i nie będę jak Rusałka z bajki ,
albo jak hostessa ,
pójdę z nim na koniec świata ,
on ma miły Mercedesa ,
malowany wóz .
Bo są inni romantycy w świecie
dla ciebie niestety
i inne lansują dla nas podniety.
Wino wspaniałe taniec i śmiech
i całkiem odmienny i bardziej powabny
od twojego grzech.
Nie zamienię go na stanie ,
na twej cudnej łące ,
pośród twoich bujnych kwiatów ,
i choć pięknych i złocistych ,
ale jednak ,dla mnie chwastów .
I pojadę w obce kraje ,
tam są inne obyczaje ,
inne sady , inne łąki ,
bardzo dobre dla rozłąki .
Ale, ale , czekaj na mnie ,
wiernie czekaj romantyku ,
tylko czekaj , nie narzekaj ,
czekaj na mnie, czekaj miły ,
tak jak dotąd to robiłeś .
Bądź cierpliwy, i wytrwały,
przyjdą czasy ci wspaniałe .
Czekaj na mnie , czekaj , czekaj ,
jeszcze bardziej ci dorosnę ,
i zmądrzeję jeszcze bardziej ,
jak po studiach na Harwardzie ,
a ponadto wypięknieję ,
jak się miły wyszaleję .
Bom na razie jest szalona ,
młoda głupia roztargniona,
i przez Mercedesa uwiedziona ,
malowany wóz .
Do twej łąki nie pasuję ,nie myśl miły ,
nie myśl wcale , że coś knuję ,
moja postać w akcie ,
na twej pięknej łące ,
chyba raczej nie wypada ,
bo gdzie będą pasły się zające .
A tymczasem , powiem miły nieznajomy ,
powiem tobie i twym dobrom ,
tak wspaniałym , naturalnym
i tym obnażonym .
Trzymaj łąkę , kochaj sady ,wiernie kochaj ,
tylko chłopie miły , bez przesady ,
sam się w trawie nie obnażaj ,
aby godnie ją przystroić ,
ale skoro tak być musi
ja tam kiedyś się pojawię ,
Ja do ciebie kiedyś wrócę ,
pieśni świata ci zanucę .
Tańce świata ci zatańczę ,
i te skoczne i te szybkie ,
i te wolne i liryczne .
Na twej łące , w twojej trawie ,
i przyrzekam ci solennie ,
zrobię wszystko , bez obawy ,
pod księżycem i gwiazdami ,
w twojej śmiałej opowieści ,
co się skończy pięknie i szczęśliwie ,
jak to zwykle bywa w bajce .
I zostanę twą hostessą ,
i ozdobię twoje łąki ,
i ozdobię twoje sady ,
uszlachetnię swą urodą ,
twoje piękne bujne chwasty .
I przyjadę ja bogata ,
w doświadczenia i cierpienia ,
i zawody i uczucia ,
i pragnienia i westchnienia
i wspomnienia stare
grzechem śmiałym naznaczone .
A od ciebie oczekuję ,
i miłości i współczucia .
Dam ci za to Mercedesa ,
malowany wóz .
I ja także będę już ,
z musu i potrzeby
malowaną lalą ,
na mych skroniach już nie młodych ,
i we włosach już nie rudych ,
puder tylko , farba ryża
no i barwny róż ,
na policzkach też ,
weź mnie taką malowaną ,
jeśli miły chcesz ,
jeśli tylko chcesz .
I naszego Mercedesa także miły weź ,
malowany wóz .
Co twą lalę jeszcze wtedy nie pomalowaną ,
do pierwszego ślubu wiózł .
Dam ci miły , dam ci jego ,
choć starego lecz jarego ,
choć starego lecz dobrego,
z racji wieku ,
co mądrością tryska ,
co mądrością błyska .
Co odwiedził wszystkie kraje ,
przywiózł inne obyczaje .
Będziesz ciągle go naprawiał ,
moją młodość i wspomnienia ,
me rozterki i pragnienia ,
razem z nim odnawiał ,
razem z nimi odnawiał ,
malowany wóz .
A gdy będziesz wiernie czekał,
Bóg ci wszystko wynagrodzi,
z samotności oswobodzi,
będziesz jeździł mercedesem ,
starym ale ciągle jarym ,
i choć stary sam już będziesz ,
hostess mnogość miał też będziesz ,
bo na Mercedesa one lecą
młodość twą na chwilę wzniecą
weźmiesz je mój miły
i postawisz śmiało ,
na twej pięknej łące ,
tam gdzie pasą się zające ,
i malował będziesz akty ,
pisał wiersze , z rozrzewnieniem ,
bo Mercedes stary , ze mną w parze ,
z obcych krajów i dalekich ,
przywiózł ci natchnienie .
Co pochodzi z innych stron
i krajów ,innych kultur - obyczajów .
Przez starego mercedesa ,
com w posagu wniosła ,
Wszystko ci się stanie ,
wszystko się odmieni ,
wszystko prawdą będzie ,
a nie wymyślonym cieniem .
Mówi prawdę całą ,
wymarzona ci hostessa ,
co już wszystko przerobiła
co już wszystko przećwiczyła,
ta co zmysły twe pobudza ,
i niechcący je zmieszała
twoja prima balerina mała,
i twoje natchnienie ,
które do tej pory było tylko cieniem.
Co wyrosła , z swej młodości ,
swej rudości i piękności ,
i jest duża już .
Twa niewierna nieznajoma ,
co z wojaży już wróciła ,
jak ci miły obiecałam,
słowa swego dotrzymałam .
Bom już stara ,
no i wdowa aż trzy razy ,
w twe ramiona pójść gotowa ,
no i ciałem swoim będę ,
twojej łące wiernie służyć ,
akty wyjdą z tego piękne ,
błędów swoich nie powtórzę.
W obcych krajach
Amazonką byłam ci wspaniałą
chętnie braną i adorowaną.
Tutaj tak mi nie wypada
więc pseudonim przyjmę swojski
i zostanę tylko twoją Wierzchosławą.
.
Chyba , że się znowu on pojawi ,
z Mercedesem , w bramie stanie ,
wozem malowanym.
Znowu piękny i bogaty ,
nowy model mi przedstawi ,
i w ten sposób serce złamie .
I znów stanę się szalona ,
i znów wielce roztargniona ,
coś dawnego we mnie się obudzi ,
moja młodość do mnie wróci ,
lecz na pożegnanie –
dam ci miły buzi .
I pojadę z nim na kraniec świata ,
w obce łąki obce kraje ,
gdzie są inne obyczaje,
a ty miły czekaj na mnie ,
wiernie czekaj , ja przyjadę ,
bądź cierpliwy, wiernie czekaj ,
Bóg ci wszystko wynagrodzi ,
i z tęsknoty oswobodzi ,
a ty tylko wiernie czekaj ,wiernie czekaj ,
a do czasu tego ,
aż przybędę znowu .
A tymczasem na twej pięknej łące ,
przywróć miły ją naturze ,
niechaj znowu pasą się zające.
A ty tylko wiernie czekaj , wiernie czekaj ,
Bądź cierpliwy , nie narzekaj ,
Do przyjazdu mego powrotnego ,
niech ci wiernie towarzyszy ,
twój Mercedes stary ,
malowany wóz .
malowany wóz
HENRYK JAN ŁYSZCZEK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz