czwartek, 15 maja 2025

 NIEZNAJOMA  BEZ  IMIENIA


 

 

Witaj piękna nieznajoma ,

dziś  dzień dobry 

mówię ci  nieśmiało 

choć usta z nieśmiałości milczące

lecz oczy pożerają cię w całości

pobudzając moje  rządze.

 

 Choć co dziennie mijam cię piękna nieznajoma

na tej ulicy podłej ,

 czy słońce , czy słota , czy śnieg ,

więc już przyszedł czas 

by  przedstawić się

ale dzisiaj jeszcze nie .


Znów przelotnie stanąłem przed tobą En-face ,

 znów minąłem  na ulicy ,

twoją piękną twarz,

 i o ciebie się otarłem nawet,

 a ty  znowu nie zauważyłaś mnie ,

mimo że  cię swym ukłonem przywitałem . 


Co dzień widzę twoje oczy ,  

a w nich błękit nieba lazurowy ,

 co dzień widzę  twoją   twarz, 

i na dzisiaj to wystarczy ,

lecz na jutro  więcej chcę 

jutro będę odważniejszy.

Jutro znów przywitam cię ukłonem,

Jutro już nie będę mały ,

I nie będę też nieśmiały 

i zapytam cię o imię twe .


A gdy mi się nie przedstawisz   

ja na nowo ochrzczę cię ,

 i niebiańskie imię znajdę ci

i święte.


Już się Piękna doczekałem , aż  dorosłaś ,

Już  minęła twa ostatnia i niewinna wiosna , 

 wonna, piękna   i beztroska . 

w wiek dorosły już wkroczyłaś  

 i nie musisz mamy słuchać ,

jej pozwoleń , i jej przestróg .

 Bo są wszystkie nieprawdziwe ,

 bo są wszystkie niewłaściwe .


Już  nie trzeba wtykać  róż ,

 do  twych włosów rudych ,

i przez wiatr rozwianych ,

aby ci dodać urody

ciało twoje zastępuje 

wszystkie te ozdoby .


Mama widzę źle ci radzi ,

że przestrzega i poucza .

No i ciągle czekać każe .

A ja , na co czekać pytam? ,

Jesteś młoda , no i piękna ,

i urocza i powabna ,  

no i ciało twoje  jędrne , 

póki młode póki piękne 

wykorzystuj śmiało je. 



Będę się do ciebie zalecał , 

i miłości ognie wzniecał ,

 złote góry obiecywał , 

i u ciebie ciągle bywał .

 Na szczyt Rysów , 

cię na rękach wniosę ,

 i swe dobra  z lotu ptaka ci pokażę ,

no a potem się obnażę.

Nie myśl sobie ,że się chwalę

 pól  hektarów wielkie łany,

ci posiadam 

pszenicą złotą obsiane ,  

 sady jabłkowe, i drzewa wiśniowe ,

 oblepione kwiatami   ,i w słońcu skąpane ,

i kwiaty i zioła kwitnące

 na zielonej mojej łące

którą ci w posagu wniosę.


I na niej cię piękna nagą  postawię ,

 i w pięknie tej złączonej natury będę się pławił ,

wtedy dopiero będzie kompletna .

 Romantyzmem będę się upajał ,

i liryzmem się nastrajał ,

 i będziesz  mojej łąki  największą ozdobą , 

pośród maków bławatów i rumianu , 

 i  bujnych  kwiatów złocistych .

Moja łąka w takim  stanie ,

z tobą Piękna na jej dywanie  ,

 będzie rajem oczywistym . 


Witaj miły nie znajomy,  

wybacz , że na ciebie nie patrzyłam .

i imienia swego ci nie wyjawiłam .

Byłeś chyba   bardzo  pospolity,

 że cię nie zauważyłam .

I jak już dorosłam ,

 i jak jeszcze kwiatuszkiem mamy byłam . 

Teraz już  za późno jest miły, 

a jak mała - głupia byłam,

że się zbyt nie rozglądałam , 

Mamy swojej  posłuchałam  ,

 i  cię romantyku , nie zauważyłam , 

 nie zapamiętałam , i nie pokochałam .

 Zapatrzona byłam na  innego ,

bo mi mama go wskazała ,

 więc jej miły posłuchałam ,

i jego , jego , tylko jego ,

 od małego ci  szukałam .


 Od małego o nim śniłam ,

od małego go widziałam , 

więc się już nie rozglądałam ,

 i w nim ślepo wzrok utkwiłam , 

się na niego zapatrzyłam ,

i dlatego miły mój ,

 z widzenia znajomy romantyku ,

  imienia swego ci nie wyjawiłam 

choć na nowo mnie ochrzciłeś

swym imieniem świętym 

nazbyt chyba mało romantycznym 

i mało namiętnym.

 

On  jest młody , piękny , i bogaty ,

 i nie będę jak  Rusałka z bajki  ,

albo   jak hostessa , 

pójdę z nim na koniec świata ,

 on ma miły  Mercedesa ,

malowany wóz .

Bo są inni romantycy w świecie

dla ciebie niestety

i inne  lansują dla nas podniety.

Wino wspaniałe taniec i śmiech

i całkiem odmienny i bardziej powabny

od twojego  grzech.

 Nie zamienię go na stanie ,

 na twej cudnej łące ,

 pośród twoich bujnych  kwiatów , 

i choć pięknych  i złocistych ,

 ale  jednak  ,dla mnie  chwastów . 


I pojadę w obce kraje ,

 tam są inne obyczaje ,

 inne sady , inne łąki ,

 bardzo dobre dla rozłąki . 

Ale, ale , czekaj na mnie ,

wiernie czekaj romantyku ,

 tylko czekaj , nie narzekaj , 

czekaj na mnie, czekaj miły ,

  tak jak dotąd to robiłeś . 

Bądź cierpliwy, i wytrwały,

przyjdą czasy ci wspaniałe .

Czekaj na mnie , czekaj , czekaj ,

 jeszcze bardziej ci dorosnę ,

 i zmądrzeję jeszcze bardziej ,

 jak po studiach na Harwardzie , 

a ponadto wypięknieję , 

jak się miły wyszaleję .


Bom na razie jest szalona ,

 młoda głupia roztargniona,

 i przez Mercedesa uwiedziona ,

 malowany wóz .

 Do twej łąki nie pasuję ,nie myśl miły ,

nie myśl wcale ,  że coś  knuję  ,

moja postać w akcie ,

 na twej pięknej łące , 

chyba raczej nie wypada ,

 bo gdzie będą pasły się zające . 

A tymczasem , powiem miły nieznajomy ,

 powiem tobie i twym dobrom ,

 tak wspaniałym , naturalnym 

i tym obnażonym .

 Trzymaj łąkę , kochaj  sady ,wiernie kochaj , 

 tylko chłopie miły , bez przesady ,

 sam się w trawie nie obnażaj ,

 aby godnie ją przystroić ,

ale skoro tak być musi 

 ja tam kiedyś się pojawię , 

Ja do ciebie kiedyś wrócę ,

 pieśni świata ci zanucę .

Tańce świata ci zatańczę ,

i te skoczne i te szybkie ,

 i te wolne i liryczne . 

 Na twej łące , w twojej trawie ,

 i przyrzekam ci solennie  ,

zrobię wszystko , bez obawy , 

pod księżycem i gwiazdami ,

 w twojej śmiałej  opowieści   , 

co się skończy pięknie i szczęśliwie ,

 jak to zwykle bywa w bajce   . 


I zostanę twą hostessą , 

i ozdobię twoje łąki ,

 i ozdobię twoje sady ,

uszlachetnię swą urodą , 

 twoje piękne bujne  chwasty . 

I przyjadę ja bogata , 

w doświadczenia i cierpienia ,

 i zawody i uczucia , 

i pragnienia i westchnienia

i wspomnienia stare

grzechem śmiałym naznaczone .


A od ciebie oczekuję ,

 i miłości i współczucia .

Dam ci za to Mercedesa ,

 malowany wóz .

I ja także będę już ,

z musu i potrzeby

 malowaną lalą ,

 na mych skroniach już nie młodych ,

 i we włosach już nie rudych ,

puder tylko , farba ryża

no i barwny  róż ,

 na policzkach też  ,

 weź mnie taką malowaną ,

 jeśli miły chcesz ,

 jeśli tylko chcesz . 

 I naszego Mercedesa także miły weź ,

 malowany wóz .

Co twą lalę jeszcze wtedy nie pomalowaną ,

 do pierwszego  ślubu wiózł .

Dam ci miły , dam ci jego ,

 choć starego lecz jarego , 

 choć starego lecz dobrego, 

z racji  wieku ,

 co mądrością tryska ,

 co mądrością błyska . 

Co odwiedził wszystkie kraje ,

 przywiózł  inne obyczaje . 

Będziesz ciągle go naprawiał ,

 moją młodość i wspomnienia ,

me rozterki i pragnienia , 

razem z nim odnawiał ,

 razem z nimi odnawiał ,

malowany wóz . 


A gdy będziesz wiernie czekał, 

 Bóg ci wszystko wynagrodzi, 

 z samotności oswobodzi,

 będziesz jeździł mercedesem , 

starym ale ciągle jarym ,

 i choć  stary sam już będziesz ,

hostess mnogość miał też  będziesz ,

bo na Mercedesa one lecą 

młodość twą na chwilę wzniecą 

weźmiesz je mój miły 

 i postawisz śmiało ,

 na twej pięknej  łące ,

tam gdzie pasą się zające ,

 i malował będziesz akty ,

pisał wiersze , z rozrzewnieniem ,

 bo Mercedes stary , ze mną w parze ,

 z obcych krajów  i dalekich , 

 przywiózł ci natchnienie . 

Co pochodzi z innych  stron 

i  krajów ,innych kultur - obyczajów .  


 Przez starego mercedesa , 

com w posagu wniosła ,

 Wszystko ci  się stanie , 

wszystko się odmieni ,

wszystko prawdą będzie ,

a nie wymyślonym cieniem .


Mówi prawdę całą , 

wymarzona ci  hostessa ,

co już wszystko przerobiła 

co już wszystko przećwiczyła,

ta co zmysły twe pobudza ,

i niechcący je zmieszała

 twoja prima balerina mała,

i twoje natchnienie ,

które do tej pory było tylko cieniem.

Co wyrosła , z swej  młodości  ,

swej rudości i piękności ,

 i jest duża już  . 

Twa niewierna nieznajoma ,

 co z wojaży już wróciła , 

jak ci miły obiecałam,

 słowa swego dotrzymałam . 

Bom już stara ,

 no i wdowa aż trzy razy , 

 w twe ramiona pójść gotowa ,

no i ciałem swoim będę , 

 twojej łące wiernie służyć ,

akty wyjdą z tego piękne ,

 błędów swoich nie powtórzę.

W obcych krajach

  Amazonką byłam ci wspaniałą

chętnie braną i adorowaną.

Tutaj tak mi nie wypada

więc pseudonim przyjmę swojski

i zostanę tylko twoją Wierzchosławą.

 .

Chyba , że się znowu on  pojawi ,

z Mercedesem ,   w bramie stanie ,

wozem malowanym.  

Znowu piękny i bogaty , 

nowy model mi przedstawi ,

 i w ten sposób serce złamie .

I znów stanę się szalona ,

 i znów wielce roztargniona ,  

coś dawnego we mnie się obudzi ,

moja młodość do mnie wróci ,

lecz na pożegnanie –

 dam ci miły buzi .


I pojadę z nim na kraniec  świata ,

 w obce łąki obce kraje ,

gdzie są inne obyczaje,

 a ty miły czekaj na mnie ,

 wiernie czekaj , ja przyjadę ,

 bądź cierpliwy, wiernie czekaj ,

Bóg ci wszystko wynagrodzi ,

 i z tęsknoty oswobodzi ,

 a ty tylko wiernie czekaj ,wiernie czekaj , 

a do czasu tego ,

 aż przybędę znowu .

A tymczasem na twej pięknej łące ,

 przywróć miły  ją naturze ,

 niechaj znowu pasą się zające. 


A ty tylko wiernie czekaj , wiernie czekaj ,

Bądź cierpliwy , nie narzekaj ,

Do przyjazdu mego powrotnego ,

 niech ci wiernie towarzyszy ,

 twój Mercedes stary ,

 malowany wóz .

malowany wóz

HENRYK JAN ŁYSZCZEK


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

                                                TĘSKNOTA    DUSZĘ SIĘ TUTAJ ,W TYM KRAJU MAŁYM  GDZIE RAZ MI ZIMNO RAZ CIEPŁO I Z POWODU MAŁ...