DRAMAT ODRY –
POLSKICH RZEK I JEZIOR
Pragnę się podzielić swoim punktem widzenia na sprawę Odry, i
innych naszych rzek,
a ostatnio także jezior.
A konkretnie , dlaczego giną w nich ryby .
Mój punkt widzenia na
tę sprawę ,
nie jest czysto amatorski - ani
laicki , ani naukowca - a praktyka ,
jako że w przeszłości hodowałem ryby na własnym stawie , a
nawet dwóch ,
i często miałem
problemy podobne, jak te na Odrze , a może nawet większe .
Inna jest tylko skala
wielkości mego potoku i stawu , w stosunku do Odry ,
natomiast problemy takie same ,i chyba wiem jak je
prawidłowo zdiagnozować ,
i chyba wiem, jak
temu zaradzić .
Słuchałem kilku raportów , na temat Odry ,i o stanie wiedzy o tejże katastrofie ,
dla społeczeństwa przekazanej
.
I muszę powiedzieć , że według mnie , i mojej , jeszcze raz
podkreślam ,
wiedzy praktycznej
,nie przekazano wszystkich informacji , zaś
te które przekazano,
choć były prawdziwe ,
to jednak nie pełne ,jednak trochę amatorskie,
bowiem opierały się
na ogólnikach, i wyglądało to tak , że poszczególne dziedziny nauki
w tej mierze, nie były scalone , tylko oderwane od siebie ,
i nie dostosowane do rzeczywistości.
Wydaje mi się , że przekazano tylko część wiedzy , i głownie filozofię ,
a ta sprawdza się, jedynie w polityce , a nie
praktyce , dlatego pragnę zapoznać
wszystkich,
z poglądem praktyka , choć małego .
Wydaje się , że sprawa jest o tyle ważna , że może się
powtórzyć w tym roku,
I już chyba się powtórzyła, w mniejszej skali, i nie tylko
na Odrze ,
ale także na innych akwenach ,w których żyją ryby.
A jeżeli lata będą
takie same jak w ubiegłym roku ,to na pewno będziemy informowani
o coraz to nowych ,i bardziej tragicznych śnięciach ryb, w
rzekach i jeziorach. .
I już to się dzieje .
I powtarza się już w sposób ciągły i cykliczny ,czyli co rok
.
A wszystko to ze
względu , na nie pełne , i niewłaściwe do końca wnioski wyciągnięte ,
z poprzednich takich tragedii ,
a tym samym środki zaradcze ,które mogą być nie trafne , lub nie wystarczające ,
a tak naprawdę to wcale ich nie ma.
No a teraz, do rzeczy .
Otóż woda w rzece natlenia się głównie poprzez ruch .
Woda wypływająca ze źródła jest martwa , w sensie , że nie
jest natleniona , natlenia się dopiero poprzez styk z powietrzem , i jak
wspomniałem poprzez ruch – najlepsze są wodospady , kaskady itp.
Innym bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na natlenienie
wody, jest jej temperatura –
Im niższa temperatura wody , tym więcej potrafi przyswoić
tlenu, i odwrotnie , im wyższa, tym mniej przyswaja , czy też pobiera tlenu , z
atmosfery.
I dodatkowo w miarę nagrzewania się , woda traci samoistnie
,wcześniej uzyskane natlenienie -
Czyli - im bardziej się woda nagrzewa , tym więcej i szybciej samoistnie
traci natlenienie .
Odra w czasie niskiego stanu wody , który miał miejsce w
zeszłym roku , była rzeką dość leniwie płynącą.
A więc nie natleniała się w sposób naturalny , poprzez ruch
, lub natleniała się bardzo mało , a do tego nie było również wiatru, który powodowałby fale , które bardzo dobrze
natleniają wodę ,i zarazem ją mieszają , co ma również zasadnicze znaczenie , co
wytłumaczę poniżej .
Woda powierzchniowa
na Odrze , miała wyższą temperaturę ,
niż woda na głębokości np. 2-3 m.
Nawet o kilka stopni ,
z powodu braku wiatru, i niskiego stanu , co spowodowało
leniwe jej płynięcie - nie mieszała się , stąd różnica temperatur .
Nastąpiło dziwne zjawisko , gdyż jak wspomniałem powyżej ,
woda o niższej temp.lepiej i szybciej się natlenia ,zaś woda o wyższej temp,
wolniej i trudniej – tylko że woda zimniejsza , czyli ta o lepszych parametrach
do natleniania , była w spodzie przy dnie , i nie miała styku z powietrzem, i z
powodu braku mieszania z wodą powierzchniową nie natleniała się , zaś woda
powierzchniowa z powodu słabego pływu i swojej ciepłoty , natleniała się słabo
, na domiar tego , w takich warunkach , woda powierzchniowa nie dopuszczała do
powierzchni, wody tej nazwijmy , głębinowej
– zimniejszej , i odwrotnie .
Gdyż właśnie z powodu różnicy temperatur , obydwie wody
posiadały inny ciężar .
Takich zależności nie ma np. w rzece San , czy Dunajec gdyż
te są rzekami szybko płynącymi ,
bez względu na stan
wody .
W każdej sekundzie wszystkie
warstwy wody się bez przerwy natleniają o liczne kaskady przeszkody, jak
np. kamienie głazy wiry – i sam szybki
nurt.
I wynikiem tego jest
to , że Wisła dostaje wodę z dwóch rzek świetnie natlenioną , i w miarę zimną ,
co też ma znaczenie , dla dalszego jej biegu i jej natlenienia ,czego nie można powiedzieć o Odrze . Dlatego
nie można wszystkich spraw odnoszących się do różnych rzek generalizować , natomiast można generalizować
opinie , odnośnie ryb żyjących w tych rzekach , i teraz może trochę o nich .
Są ryby jak np. pstrągi , które żyją tylko i wyłącznie , w
wodzie o natlenieniu przekraczającym znacznie 80% - inaczej giną .
Natomiast Karpiom wystarczy natlenienie nieco powyżej 20% ,i
te mogą mieć wyższe natlenienie , jak i nieco niższe nawet , poniżej tej
wartości , i też przeżyją , natomiast Pstrągi tylko znacznie powyżej podanej
wartości bo inaczej nie przeżyją .
Tak więc jakaś wartość tlenowa, czy nasycenie tlenem wody , dla wszystkich gatunków ryb , nie jest optymalna
– jednym wystarczy , innym nie .
Ryby w Odrze żyją
pomiędzy tymi wartościami , które są zmienne , w zależności od pory roku, czyli
temperatury wody, jej ilości , itd.- i żyją , pomimo ,że warunki tlenowe i
temperaturowe wody są zmienne ,ale oczywiście, do pewnego stopnia.
Ale na domiar złego ,
ryby lubią cieplejszą wodę , nawet pstrągi , bo wtedy mają apetyt , i wtedy
żerują , co się kłóci z tym co wcześniej mówiłem , o zależnościach w
natlenieniu wody .
I niektóre ryby w ogóle nie żerują np. w zimie , gdzie
natlenienie wody jest świetne ze względu na niską temperaturę , ale właśnie ze
względu na nią ryby nie żerują .
I znowu wrócę do rzeki San ,i Dunajec , który daje rybom
takie warunki , nawet w najbardziej ekstremalnych upałach i niskim stanie wody,
że woda jest zawsze dostatecznie napowietrzona .
I nawet tym rybom , które lubią wody głębsze i
stojące , gdyż San też takie posiada , a zatem i cieplejsze , ale ta woda jest
nieustannie wymieniana , przez nową napływową , i zużyty tlen szybko się
uzupełnia .
Natomiast niestety ,
takich warunków , w czasie który omawiamy, nie mogła dać swoim rybom Odra ,co
omówiłem powyżej .
Widziałem w telewizji , że na Odrze w tym czasie było wiele
zatoczek stworzonych poprzez języki ziemi tworzące półwyspy , wżerające się w
nurt rzeki, tworzące zatoczki , oraz liczne zarośla na wodach przybrzeżnych .
Otóż na podstawie oględzin , na podstawie obrazów z
telewizji , należy stwierdzić , że w tych zatoczkach woda w ogóle nie płynęła ,
i nie było w ogóle wymiany w tych miejscach ,
a do tego , z powodu
dużej powierzchni i swojej płytkości , woda w tych miejscach się nienaturalnie
nagrzewała ,i to dosyć szybko ,
i znacznie ponad tę w głównym nurcie .
I nie tylko poprzez niedostateczną wymianę, nie natleniała
się , ale poprzez nadmierne nagrzanie , dodatkowo traciła ten już posiadany tlen
.
I z powodu niskiego stanu wody , wstrzymana była żegluga
śródlądowa ,a statki i barki , dobrze natleniają wodę , i powodują fale ,
dzięki którym woda jest wymieniana , w zaroślach i zatoczkach ,lub przyczyniają
się znacznie do tego procesu.
Jak widać ,nastąpił splot bardzo wielu niesprzyjających
okoliczności , mających wpływ na to co się zdarzyło .
Jak wspomniałem ryby lubią cieplejszą wodę bo wtedy żerują ,
i to w tym przypadku była ich zguba , bowiem ryba która wpłynęła w ten rejon,
po prostu dusiła się z powodu braku tlenu, i to jest właśnie ta, tak zwana
przyducha , o której wspominano , i moim
zdaniem ona wystąpiła rejonami , i właśnie rejonami padały ryby, i myślę , że
przyducha nie zdarzyła się w głównym nurcie rzeki ,mam na myśli taką przyduchę
z której mogły paść ryby , i chcę się w tym miejscu posłużyć faktem , że nie
wszystkie ryby padły, co potwierdza moją tezę .
Podobnie ma się sprawa ,z natlenieniem wody we wspomnianych
zaroślach wodnych .
Gdyby zmierzyć temp. wody w zaroślach to byłaby o kilka
stopni wyższa od temp. wody w głównym nurcie rzeki , a nawet jeszcze wyższa od temp. wody w tych zatoczkach ,i tam w ogóle
nie było wymiany wody, i całkowity brak możliwości jej natlenienia .
Istnieje również taka zależność pomiędzy rybami , że te małe
żerują i chowają się przed tymi dużymi właśnie w zaroślach wodnych , natomiast
te duże w tym rejonie , na te mniejsze polują , i również wpłynięcie wszystkich
ryb w taki rejon , powodowało ich śnięcie z powodu braku tlenu .
Na prawdziwość mojej tezy , a może wiedzy jest fakt , że
śnięte ryby które zbierano w rzekach i
jeziorach , znajdowały się w zaroślach .
Konkludując uważam że
śnięcie ryb w Odrze nastąpiło rejonami , z powodów które opisałem,
A nie z jakiegoś nadmiaru tlenu co sugerowały niektóre media
, wprowadzając zamęt , i myślę , że wskazałem główne przyczyny tragedii .
Odnosząc się do alg o których mówiono , moim zdaniem , one mogły się
przyczynić do tej tragedii, nie były zaś główną jej przyczyną , ale mogły być
tym języczkiem u wagi , które przeważyły szalę ,
i to nie w kierunku
zatrucia , a w kierunku zabrania dodatkowej ilości tlenu .
Co dla niektórych na jedno wychodzi, choć to chyba nie
prawda.
Z własnego doświadczenia wiem , że wszelkie trucizny, i
zanieczyszczenia wpuszczane do rzek,
zabijają ryby , w ten sposób , że zabierają tlen z wody i
ryby się duszą , miałem wielokrotnie do czynienia z tym zdarzeniem , gdyż mój
staw zasilany jest z potoku ,
do którego w
przeszłości wypuszczano szamba , a w nich detergenty i inne trucizny,
a także nawozy z pól,
i sól z dróg , i z tego powodu padały RYBY W MOIM STAWIE ,
ALE ZA KAŻDYM RAZEM
DODATKOWE NATLENIANIE WODY, W SPOSÓB PODOBNY ,
JAK ROBILI TO STRAŻACY NA Odrze, dawało 100% efektu ,
CZYLI RYBY POMIMO
OBECNOŚCI SZAMBA PRZY DODATKOWYM NATLENIANIU WODY NIE PADAŁY .
Niestety na stawie to przynosiło efekty , ale wydaje się ,
że takie natlenianie na Odrze to tylko jakiś ćwierć środek, gdyż woda
natleniana jest punktowo . A odra to akwen o dł. Ponad 700KM.
A z powodu wysokiej swojej temp. woda w dalszym swoim biegu,
traci swoje natlenienie , choć to jednak zawsze coś .
Inną możliwością przechylenia języczka u tej wagi , mógł być
zrzut ciepłej wody z jakiejś elektrowni,
których jest kilka w tym rejonie ,lub innych zakładów pracy
, jeżeli taki oczywiście miał miejsce ,
ale należy domniemywać ,ze tak właśnie jest.
Ale podkreślam , że jest to tylko moja dywagacja – ale taką
ewentualność ,
trzeba mieć to na uwadze , szczególnie jeżeli takie warunki
przyrodniczo atmosferyczne ,
się powtórzą , a
wydaje się ,że jak napisałem ,powtarzają się cyklicznie-raz z większym
tragicznym skutkiem ,raz z mniejszym .
Słyszałem nie dawno o dużym zasoleniu Odry, co w lecie było
ponoć przyczyną śnięcia ryb .
A tu mamy w czasie
roztopów , do czynienia jeszcze z większym zasoleniem, bo spłukiwana do rzek
jest sól z posypywanych ulic i nic się nie dzieje , i dziać nie będzie , aż do
lata .
A wystarczy tylko kilka chwil z niesprzyjającymi warunkami ,
i po ptakach ,znaczy po rybach -
znowu powtórka z
historii .
Chciałbym jeszcze się
podzielić faktem , że bardzo dobre było posunięcie zrzutu wody do Odry ,
ze zbiornika
retencyjnego, co jest negowane przez niektórych laików , czy pseudofachowców .
Również jeżeli takie miało miejsce bo informacje są
sprzeczne .
I jeszcze jedno spostrzeżenie.
W odrze żyją ryby ,np. węgorze ,i sumy ,które osiągają dużo
większe rozmiary ,
niż w innych rzekach.
Wynika to z tego ,co mówiłem wcześniej,
Zrzuty ciepłej wody z zakładów przemysłowych ,powodują to ,
że woda w tym akwenie jest przez większą część roku cieplejsza , niż w innych rzekach,
przez co ryby dłużej żerują ,a tym samym rosną.
Mając na uwadze to co napisałem powyżej, chciałbym się
podzielić , moimi spostrzeżeniami i zastrzeżeniami , do niektórych poglądów ,
szerzonych , przez pseudoekologów, i niektórych polityków, jak ostatnio przez P.
Szymona Hołownię , odnośnie Odry, i innych rzek, z którego wynikało , że należy
je pozostawić , samym sobie ,bez pogłębiania , i bez żadnej ludzkiej ingerencji
, a wszelka ingerencja to zbrodnia na środowisku , tak zrozumiałem te
wypowiedzi .
Otóż chciałbym powiedzieć , że w ten sposób ,taką ideologią ,
można zagłaskać polskie rzeki na amen.
Oczywiście sama woda sobie poradzi w każdych warunkach .
Wróci się z powrotem
,wyryje nowe koryto itp.
Ale to co w niej żyje
już nie - bowiem np. ryby , które są
głównym tematem mojego wywodu ,
nie poradzą sobie w
sytuacji , gdy rzeki będą miały płytkie i szerokie rozlewiska ,
lub ich pływ będzie się odbywał , kilkoma małymi
strużkami , i właśnie poprzez owe rozlewiska , do czego dąży sama przyroda .
Otóż wówczas może zostanie sama rzeka jako woda , jak
również jezioro, ale bez życia ,bez ryb .
Bowiem ryby potrzebują azylu, czy też zabezpieczenia
głębszej wody, która je ochroni , przed właśnie takimi sytuacjami jak na Odrze
, a także w zimie , takie płytkie akweny
zamarzają do spodu ,
i zabijają wszystko ,
co się w tym miejscu znajduje ,dlatego każda rzeka musi mieć swoje główne i w
miarę głębokie koryto , w którym ryby znajdą schronienie przed zarówno
nadmiernym ciepłem, jak i mrozem, i w którym poprzez szybszy pływ miesza się
woda ,ta wierzchnia cieplejsza ,z tą spodnią zimniejszą .
Dlaczego niektórzy tego nie rozumieją , tylko wpierają
ludziom ciemnotę , że tak powinno być ,
lub tak ma być , i
choć ich filozoficzne wywody wydają się być bardzo mądre i logiczne ,
to jednak to tylko
filozofia, a w praktyce coś idiotycznego
i niedorzecznego ,
i morderczego dla przyrody .
Może dawniej nieingerencja się sprawdzała ,bo nie było czym
pogłębiać rzek i jezior ,
a i nie były one tak
zamulone , czyli wypłycone , przez spływającą z opadami ziemię , z pól
nieosłoniętych lasami zaroślami , łąkami , jak dawniej .
Nie należy się również dostosowywać , do wezwań
pseudofachowców , nawet uczonych , którzy nawołują publicznie do pozostawienia
rzek samych sobie , bo wszelkie pogłębianie powoduje szybszy spływ wody do
morza , a rozlewiska zatrzymują wodę , co jest oczywiście prawdą , ale powyżej
opisałem co się wówczas – nie - może stać – tylko się stanie .
Nie wzięto również pod uwagę parowania wody, która na dużej
powierzchni bardziej się nagrzewa ,
i w związku z dużą
powierzchnią , szybko paruje .
W Stanach Zjednoczonych jest to duży problem , i aby
zabezpieczyć niektóre akweny przed nadmiernym parowaniem, wrzuca się do wody
pływające piłeczki , które zajmują powierzchnię i zapobiegają nagrzewaniu , a
tym samym parowaniu wody, czyli parowanie wody zależy również od powierzchni .
Oczywiście mamy dylemat , bo musimy wybrać , nawet w
przyrodzie jest coś za coś ,
No więc wybierajmy .
Myślę , sądząc po reakcji społeczeństwa i władz , na
sytuację , a raczej tragedię na Odrze ,oraz na innych rzekach i jeziorach, że dokonaliśmy
już wyboru i wiemy czego chcemy,
A może nawet niczego nie wiemy .
W związku z powyższym , apeluję o nie dopuszczenie do tego , aby laicy ,
pseudoekolodzy,
pseudonaukowcy , i inni prestidigitatorzy, mieli wpływ na polskie
rzeki i jeziora ,które nadmiernie się wypłycają ,poprzez zamulanie ,dlatego
również , powinny być bez przerwy pogłębiane.
Wydaje się , że wiem
w jaki sposób w przyszłości można zapobiec podobnym sytuacjom –
Znaczy tym przyduchom.
Gdzie niesprzyjający
zbieg okoliczności, jak brak wiatru, wysoka temperatura powietrza , czyli
upały, niski stan wody, powodują taką katastrofę jak na Odrze ,jak również na
jeziorach ,które mają dużą powierzchnię , i jak nie ma wiatru , a tym samym
fal, które napowietrzają wodę .
Ale to jest równie
długi wywód powiązany z danymi technicznymi .
A dopowiem , że wysłałem swój punkt widzenia powiązany z
tłumaczeniem , do kilku instytucji decyzyjnych w tych sprawach ,i co ? i nic . Nikogo
to nie obchodzi , nawet to , że wiem jak temu zapobiec -ot nasza kochana Polska
, i pycha naszych wszechwiedzących i nieomylnych urzędników .
A temat nadal pozostaje otwarty ,i nadal nie rozwiązany ,i
powtórzył się również w tym roku ,
choć na mniejszą skalę .
i o ile nafaszerowano odrę czujnikami i innymi urządzeniami
diagnostycznymi,
to nie wiadomo ,jak do tej pory , jak zaradzić problemowi
,ani jak postąpić jak ten znów powstanie,
i to nie koniecznie na ODRZE.
Henryk Jan Łyszczek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz